Dolina Aosty (Valle d’Aosta)

Dolina Aosty to najmniejszy, najbardziej górzysty i najmniej zaludniony region w północno-zachodnich Włoszech. Od północy graniczy z Szwajcarią, od zachodu z Francją, a od południa i wschodu z włoskim regionem Piemont. Jest to jeden z najpiękniejszych regionów wysokogórskich leżący u podnóży najwyższych partii Alp włoskich, francuskich i szwajcarskich ze szczytami Mont Blanc ( 4810 m.n.p.m. ), Matterhorn ( 4478 m n.p.m ) , Monte Rosa ( najpotężniejszego masywu górskiego całych Alp ze szczytami takimi jak: Dufourspitze – (4634 m), Ostspitze (4632 m), Grenzgipfel (4618 m), Nordend (4609 m), Signalkuppe (4554 m), Zumsteinspitze (4563 m), Parrotspitze (4436 m), Ludwigshöhe (4341 m), Schwarzhorn (4322 m), Piramide Vincent (4215 m), Balmenhorn (4167 m), Punta Giordani (4046 m) ) , i Gran Paradiso (4061 m.n.p.m. ) , spod których biegną mniej wybitne, nieprzekraczające 3000 m n.p.m. grzbiety górskie. Region Doliny Aosty zajmuje obszar 3260 km² o bardzo zróżnicowanej powierzchni. Występuje tu znaczna amplituda wysokości: od 4810 m n.p.m. (szczyt Mont Blanc) po 300 m n.p.m. w wiosce Pont-Saint-Martin. Najważniejszą gałęzią gospodarki jest turystyka, a sam teren znany jest alpinistom i narciarzom. Znajdują się tu bowiem 23 ośrodki narciarskie, 800 km tras zjazdowych, 10 snowparków oraz wolne tereny do jazdy na nartach, do których przyjeżdża cała masa turystów latem, by między innymi pospacerować po Parku Narodowym Gran Paradiso i cieszyć się pięknem natury.

Dolinę Aosty odwiedziłam w grudniu 2019 roku. Spędziłam tam dokładnie 3 dni, z czego jeden przeznaczyłam na spróbowanie swoich sił i podejściu do schroniska Rifugio Vittorio Emanuele II, mieszczącego się na wysokości 2735 m.n.p.m i będącego miejscem spoczynkowym i aklimatyzacyjnym przy wyprawach na Gran Paradiso. Schronisko w okresie zimowym jest nieczynne, a jego otwarcie przypada w okresie od końcówki maja do połowy września. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie http://www.rifugiovittorioemanuele.com . Jeśli chodzi o zwiedzanie i odkrywanie alpejskich terenów, to te trzy dni to zdecydowanie zbyt mało, by móc w pełni nacieszyć się pięknem regionu, nie mniej jednak udało mi się co nieco zaobserwować i zobaczyć, czym zamierzam się tu z Wami podzielić.

Co warto wiedzieć ?

Dojazd do Aosty choć nie łatwy, to możliwy na wiele sposobów. Jeśli zamierzamy wybrać dojazd własnym samochodem, to musimy mieć na uwadze to, że jazda włoskimi autostradami jest płatna i nie należy do najtańszych. Przykładowo za odcinek autostrady łączący Courmayeur i Pont-Saint-Martin, zapłacimy około 18 euro. Jeżeli natomiast wybierzemy możliwość jazdy pociągiem, to w przypadku, gdy wyruszymy z Polski nasza wyprawa może być jak Never Ending Story, ponieważ połączenie wygląda mniej więcej w ten sposób Warszawa-Praga-Monachium-Mediolan-Aosta, a cena też nie należy do najniższych. Dość nisko budżetowym dojazdem do Aosty jest podróż busem niestety zarówno z Polski jak i Niemiec nie ma połączenia bezpośredniego i czas podróży w zależy od przewoźnika. Dla przykładu podróż FlixBusem z Katowic trwa około 21 h, z czego ok 3 h to oczekiwanie na przesiadkę. Dlatego polecam podróż samolotem. Jest to bowiem zdecydowanie najszybszy z możliwych dojazdów do Aosty. Dolecieć można do Mediolanu lub Turynu skąd następnie busem w ciągu 2h i 10 minut jesteśmy już na miejscu. Łączna podróż trwa więc od 4 do max 5 h i jeśli uda nam się wbić dobry termin lub wcześnie zaplanować lot, wcale nie musi należeć do najdroższych.

W jakim języku się tu dogadamy? Oczywiście najlepiej było by umieć mówić po włosku. W przypadku braku znajomości języka zwykłe rozmówki wystarczą, w wielu miejscach, hotelach, muzeach i restauracjach dogadamy się tu też po angielsku, czy francusku, przy czym francuski jest tu zrównany prawnie z językiem włoskim.

Nocleg w tym rejonie najlepiej zamówić z wyprzedzeniem (booking, trivago) i w przypadku braku samochodu sprawdzić wcześniej, czy dojeżdża tam miejska komunikacja. Co do cen jeśli będziemy chcieli wynająć coś tu na miejscu musimy się liczyć z tym, że zapłacimy drożej.

Zwiedzanie własnym i wynajętym autem zdecydowanie usprawni i skróci nam dojazd z punktu A do punktu B. Jednak jeśli zdacie się jak ja na komunikację miejską to przyda się kilka informacjo o transporcie publicznym. W Dolinie Aosty lokalny transport tworzy obecnie trzech przewoźników, ale każdy w innej części doliny. W taki oto sposób przewoźnik SVAP obsługuje Aostę i pobliskie miejscowości, a SAVDA i VITA głównie podmiejskie linie od Pont-Saint-Martin do Courmayeur. Z wielu stron przed wyjazdem i przy planowaniu zwiedzania dowiecie się, że dojazd komunikacją miejską dla osób nie posługujących się językiem włoskim może być utrudniony, gdyż przewoźnicy swoje strony on-line prowadzą tylko w tym języku, i, że nie istnieje żadna do tej pory strona łącząca wszystkich trzech przewoźników i jasno wskazująca przejazd z jednej miejscowości do drugiej oraz brak istnienia jakiejkolwiek mapy regionu transportu publicznego. Początkowo bogata w te informacje, które udało mi się uzyskać byłam lekko przerażona i cały czas zastanawiałam się jak ja to ogarnę. Na miejscu jednak okazało się, że nie będzie tak źle jak mi się wydawało. Możliwe, że to łut szczęścia albo moja gadatliwość i pytanie o wszystko obcych sprawiła, iż szybko ogarnęłam jak funkcjonuje tu komunikacja miejska. Najłatwiejszy dojazd można uzyskać do wielu ciekawych miejsc z Aosty z przystanku C. so. Battaglione Ccs Conge. Znajdziemy tu rozkłady jazdy wszystkich trzech przewoźników. Jeśli będziemy jednak szukać rozkładu w internecie często znajdziemy niedokładne informacje lub nie znajdziemy ich wcale.

Internet jest dostępny za równo w hotelach jak i restauracjach. Istnieje też w wielu miejscach możliwość z skorzystania darmowej sieci miasta lub 30 minutowego, darmowego dostępu z Vodafonu logując się przez sms, e-mail, za pomocą konta google lub przez FB, jeżeli nie mamy własnego wykupionego pakietu. Moja sieć jednak działała tu bez zarzutu i dostęp mimo, iż często nie był mi potrzebny miałam cały czas.

W większości miejsc za zakupy lub rezerwacje będziecie zapłacić w stanie kartą. W sytuacji gdy potrzebna będzie wam jednak gotówka, to w całej Aoście jest dość sporo bankomatów, prowizja za wybranie to 4,99 euro. Gorzej jest natomiast w mniejszych miejscowościach, gdzie znalezienie bankomatu może graniczyć z cudem.

Apetyt, a kuchnia regionu

Jak wiadomo nie ważne w jakim rejonie górskim byśmy nie byli nasz apetyt ze względu na wysiłek, długie wędrówki i świeże górskie powietrze zawsze w takich regionach jest wzmożony. Będąc w dolinie z samego rana już zachęcają nas do zjedzenia czegoś, kawiarnie, piekarnie i restauracje, których jest tu niezliczona ilość, a zapach który z nich się wydobywa na wąskie uliczki miasta, aż kusi by usiąść i zjeść coś regionalnego, czy napić się włoskiego espresso. Jedzenie w Aoście jest pyszne choć opiera się na dość prostych składnikach takich jak: ziemniaki, polenta, sery, mięso, czy żytnie pieczywo. Śmiało jednak mogę stwierdzić, że to region w którym dobrze karmią i zaspokoją zarówno nasz apetyt jak i kubki smakowe. Region jest na pewno rajem dla osób lubujących się w serach. Produkuje się tu sery takie jak Fontina, Fromadzo, Toma i Seras będące wyrobami charakterystycznymi tylko dla tego regionu i stanowiącymi dodatek do wielu potraw.

Najpopularniejsze miejscowe dania to: Fonduta (founde z sera Fontina), Carbonnade (duszona na czerwonym winie wołowina z cebulką) ,Riso e castagne, czy steak à la valdôtaine. Te ostatnie danie z pewnością należeć będzie do moich ulubionych.

Co jeśli chodzi o wino w tym regionie? Uprawy winorośli w dolinie Aosty są najwyżej na świecie położonymi plantacjami winorośli i znajdują się nawet na wysokości 1200 metrów n.p.m. Ze względu na ukształtowanie powierzchni przysparzają wielu trudności plantatorom. Nie sposób w tym miejscu posługiwać się sprzętem do uprawy i zbioru więc wszystko muszą robić własnoręcznie. Produkuje się tu najczęściej szczepy do win czerwonych. Między innymi: Pinot Noir, Gamay, Petit Rouge, Moscato, Chardonnay, Pinot Grigio (pinot gris), Petite Arive, Blanc de Morgex. Z przyczyny napotkanych trudności podczas uprawy ilość produkcji jest niewielka, co ma przełożenie na cenę. Najbardziej cenionymi jednak winami tego regionu są deserowe wina wytwarzane w stylu passito, ze szczepu moscato (Chambave) oraz mineralne wina, o aromacie agrestu, powstające z odmiany Petite Arvine, czy wino lodowe Chaudelune.

Będąc w tym regionie polecam zajrzeć do jednego małego sklepiku o nazwie Alpenzu. Można tam kupić nie tylko konfitury, sery, salami, wyroby z alpejskiej czekolady, wina, jak i masę likierów. Szczególnie polecam ten o smaku poziomkowym.

Skoro omówiłam już jedzenie i wina, to czas na kawę. Oprócz standardowych sposobów podawania kawy odnajdziemy tu, również dość nietypowy regionalny sposób podawania tego trunku. Nazywany dokładnie Coppa dell’amicizia o słodko alkoholowym smaku. Do jego przyrządzenia potrzebne są 4 filiżanki świeżo parzonej, aromatycznej arabiki, 6-8 łyżek cukru 2 kieliszków grappy lub wódki, odrobiny czerwonego wina, oraz 4 łyżeczek skórki z pomarańczy lub cytryny. Kawę tak przygotowaną podaje się i pije z drewnianego naczynia zwanego grolla.

Magia zwiedzania i atrakcje

Zadziwiające w Dolinie Aosty jest to, iż z każdego miejsca gdziekolwiek byście się nie udali widać przepiękną panoramę Alp. Ja przechadzając się tu już pierwszego dnia przed dniem spędzonym na wędrówce górskiej popadałam w zachwyt tych krajobrazów. Spacerując uliczkami centrum, gdzie kawiarnie, restauracje i sklepy zaczynały właśnie swoją działalność udałam się do ruin rzymskiego teatru. Zobaczymy tu pozostałości budowli z czasów rzymskich, ruiny amfiteatru, murów miejskich, 2 bram, mostu, forum, świątyń oraz łuku triumfalnego Augusta. Historia miejsca sięga 25 wieku p. n. e., kiedy to właśnie założone zostało właściwe miasto Aosta przez Oktawiana Augusta. Nazywało się wtedy Augusta Praetoria Salassorum i było miastem obronnym mającym bronić szlaków handlowych z Europy Południowej do Północnej. Ruiny teatru jaki murów zachowane są w bardzo dobrym stanie i przepięknie komponują się z górskim widokiem.

 

W okresie przedświątecznym trafimy tu na uroczy jarmark świąteczny, na którym można kupić masę produktów lokalnych, pamiątek, ręcznie robionych wyrobów i ozdób lub zjeść coś regionalnego, czy napić się gorącej czekolady.

Wracając do zwiedzania ciekawą historię ma również romańska kolegiata Collegiata di Sant’Orso. Wzniesiono ją na przełomie X i XI wieku na miejscu grobowca św. Orso. Święty z pochodzenia był Irlandczykiem, żyjącym w VI wieku, który przyjechał w te tereny, żeby walczyć z szerzącą się tutaj ariańską herezją. Orso walczył także z tutejszą biedą i rzeźbił drewniane chodaki, które rozdawał potrzebującym. Jego dobro i czyny podbiły serca mieszkańców Aosty, którzy do dnia dzisiejszego uważają go za swojego patrona.

Następnie udałam się do placu głównego miasta Piazza Emilio Chanoux. Nazwę swą zasługuje on włoskiemu politykowi, liderowi ruchu oporu, który zginął po oblężeniu Aosty, torturowany w faszystowskim więzieniu w 1944 roku. Najbardziej stylowa budowla na placu to neoklasycystyczny Hotel de Ville. Obecnie pełniący funkcję ratusza. Plac pełni w mieście funkcję kulturalną. Znajduje się tutaj wiele restauracji i barów, gdzie zarówno mieszkańcy, jak i turyści chętnie pijają kawę.

W dolinie Aosty znajduje się wiele średniowiecznych zamków i domów warownych, w tym Châtel-Argent, zamek Saint-Pierre, zamek Fénis, zamek Issogne, zamek Ussel, zamek Sarre, zamek Cly i zamek Châtelard. Mi udało się odwiedzić tylko pierwszą trójkę z nich. Mam nadzieję, że zdołam to nadrobić podczas sezonu letniego 2020 roku.

Dzień wspinaczki zaczęłam od spakowania się i zabrania termosu z kawą. Do miejscowości Point dotarłam na około godzinę 8:00 rano. Stamtąd w dobrym nastroju i obserwując liczne kozice i koziorożce, przekroczyłam most i powędrowałam w lewo od strumienia Savara do doliny. Następnie w lewo na Rif, a potem w Tetras Lyre i przez kręty modrzewiowy las, aż do płaskowyżu Moncorvé. Ruszyłam lekko w prawo i kierując aię szybko w skalne ściany Becca di Monciair, wreszcie docieram do Rifugio Vittorio Emanuele II. Pogoda jaką natrafiłam nie była zbyt uda. Padał wtedy na przemian lekki śnieg z deszczem i teren choć naprawdę piękny był początkowo bardzo zamglony. Całe przejście z krótką pauzą na napicie się kawy zajęło mi 2h 20 minut. Ze zejściem poszło mi zdecydowanie szybciej. Do hotelu dotarłam kompletnie zmarznięta, więc szybko zaparzyłam sobie herbatę i wzięłam ciepły prysznic, wysuszyłam włosy i po 45 minut odpoczynku ruszyłam na spacer, by nacieszyć się jeszcze urokiem regionu i spróbowaniu specjałów i wina. Trzeciego dnia zwiedziłam 3 pobliskie miejscowości, a następnie udałam się na zakupy lokalnych wyrobów i pamiątek.

Nie wszystko udało mi się odwiedzić w te trzy dni, w dolinie jest niezliczona ilość atrakcji i możliwości spacerów po górach, dlatego moim marzeniem jest tu wrócić w sezonie letnim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *