Petersburg i droga do niego

Na swojej ścieżce zwiedzamy nie tylko miejsca z pięknymi widokami. Po drodze warto też zobaczyć miejsca, które przypominają nam o historii. Zanim dotarłam do Petersburga miałam kilka ciekawych przystanków.
Moją podróż zaczęłam od Muzeum – Miejsce Pamięci Palmiry jest to muzeum upamiętniające ofiary masowych egzekucji wykonanych przez Niemców podczas II wojny światowej, znajduje się ono na terenie Puszczy Kampinoskiej. W muzeum można zobaczyć stałą ekspozycję i oddać się zadumie nad tragicznym losem naszych rodaków. Znajduje się tu również nieopodal cmentarz, przy jego wejściu wyryto w kamieniu słowa jednego z więźniów, które przykuwają uwagę odwiedzających to miejsce ludzi:

Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć.

Kolejnym miejscem była Litwa i Góra Krzyży. Według mnie warto było odwiedzić to miejsce, nawet podczas bardzo intensywnej ulewy, która nas tutaj napotkała. Przemoczona całkowicie nie zważając na padający deszcz szłam zrobić zdjęcia. W roku 1430 postawiono tu kapliczkę upamiętniającą przyjęcie przez Żmudzinów chrztu, a po upadku powstania listopadowego zaczęto przynosić i stawiać tu kolejne krzyże. W roku 1961 próbowano całkowicie zlikwidować to miejsce, niestety bez skutku. Dziś także można postawić tu krzyż na znak pamięci. Krzyż można przywieźć ze sobą lub kupić na straganach, które tutaj się znajdują. Liczba krzyży nie jest znana, a ich ilość cały czas rośnie.

Następnie udałam się na Łotwę do jej stolicy Rygi. Jest to największe miasto Łotwy położone nad rzeką Dźwiną. Nie byłam tu zbyt długo i nie ujęło mnie nic szczególnego w tym mieście. Z tych wszystkich miejsc najmniej utkwiło mi w pamięci. Drugi raz szczerze bym tu nie pojechała, co nie znaczy, że ktoś inny nie będzie zachwycony wizytą w Rydze.


Estonia – Tallin
I tutaj w porównaniu z Rygą byłam urzeczona. Miasto jest tak urokliwe, a spacer po nim rewelacyjny. Zwiedziłam tutaj wzgórze Toompea, gdzie rozpościera się malowniczy widok, a na zdjęciu poniżej można zobaczyć również mewę, która wytrwale pozowała do zdjęć. Znajduje się tu Sobór św. Aleksandra Newskiego jest to katedra metropolitalna autonomicznego Estońskiego Kościoła Prawosławnego z końca XIX w., Ratusz. Co ciekawe bardzo polecana jest tu do spróbowania słynna zupa z renifera sama nie jadłam, bo zabrakło czasu i za bardzo ten renifer nie przemawiał do mnie żeby go jeść , ale osoby, które miały sposobność zamówienia były zachwycone. Z czystym sumieniem polecam odwiedzenie tego miejsca. Sama bardzo bym chciała tu kiedyś wrócić, aby spędzić tutaj trochę więcej czasu.

Po zwiedzeniu Tallina udałam się na rejs statkiem do Helsinek. Rejs trwał 2,5 h czas upłynął bardzo szybko na spacerowaniu, kawie i ciastku.
W Helsinkach zdołałam zwiedzić Katedrę Prawosławną pod wezwaniem Zaśnięcia Bogarodzicy i byłam pod Katedra luterańską i placem Senatu, ale nie wchodziłam do katedry trzeba było pokonać sporo schodów, a że czas był bardzo ograniczony przed głównym celem tej całej wyprawy, pobiegłam kupować pamiątki i regionalne rzeczy, co utkwiło mi najbardziej to czekoladki z lukrecji, jeśli ktoś nie lubi lukrecji nie polecam tak były słodkie, że nikt nie chciał tego po moim powrocie do Polski jeść, ostrzegano mnie przed nimi, ale nie posłuchałam kierując się zasadą, że sama muszę ocenić. Ceny odczuwalne w porównaniu z poprzednimi krajami, ale nic dziwnego, w końcu to już Finlandia.

Po tym nastał czas na Petersburg, w którym spędziłam całe 4 dni. Tu już na wstępie widać rozmach i potęgę tych terenów. Petersburg jest miastem wydzielonym Federacji Rosyjskiej i stanowi jej odrębny podmiot. Jest stolicą Północno-Zachodniego Okręgu Federalnego i obwodu leningradzkiego, chociaż sam do niego nie należy. Czułam się jak w innym świecie, a to też za sprawą języka. Nic mi nie mówiły napisy na budynkach, czy w sklepach, na całe szczęście byłam z osobami, które kojarzyły co nieco i też pilnowały, żebym między tymi wystawami i pięknymi rzeczami się nie zgubiła. Wszystko tu się świeci i bardzo przyciąga wzrok.
Niedaleko miejsca, w którym się zatrzymałam znajdowała się już pierwsza atrakcja, a mianowicie Aurora– rosyjski okręt klasy krążownik, z początku XX wieku, spopularyzowany jako symbol rewolucji październikowej w Rosji. Widziałam go tylko z zewnątrz, ale rejsy czy statki gdziekolwiek jestem są częścią atrakcji dla mnie.

Główne miejsca i atrakcje, które zwiedziłam jeszcze w czasie tego pobytu

Plac Pałacowy Państwowy Emitraż – swoją nazwę otrzymał w połowie XVIII wieku. Pałac jest zbudowany w stylu barokowym i należy do grona największych muzeów świata. Na samym środku placu stoi, wzniesiona w latach 1830-1834, Kolumna Aleksandrowska autorstwa Auguste de Montferranda. Budynki, które obecnie zajmuje muzeum to pałac zimowy, mały, stary i nowy ermitaż, teatr ermitrażowy. Pałac jest bardzo oblegany przez turystów i ze względu na swoją rozległość nie da się wszystkiego tu zwiedzić. Podobno na zwiedzenie całości pałacu i jego dzieł potrzebne jest kilka lat. Dlatego też mogliśmy zobaczyć tylko najważniejsze z dzieł. Wszystko dzięki dobrze zorganizowanej naszej Pani przewodnik. Gdyby nie ona, to nie dotarlibyśmy do większości głównych dzieł, ze względu na tłumy turystów. Kolejki przed wejściem niestety też są bardzo duże więc trzeba zaplanować sobie na tą atrakcję trochę czasu, a dystans który się pokonuje między kolejnymi salami i pomieszczeń po wyjściu dla mnie był jakbym przebiegła jakiś maraton. Najistotniejsza uwaga to pilnować swojej grupy bardzo łatwo można się zagubić.

Po Ermitażu udałam się do Carskiego Sioła i muszę przyznać, że ten kompleks o wiele bardziej przypadł mi do gustu. Od XVIII wieku Carskie Sioło było galową rezydencją dworu cesarskiego, „rosyjskim Wersalem” co także widać na zdjęciach. Historia stworzenia tej rezydencji jest związana z nazwiskami najlepszych architektów – S. Czewakińskiego, B. F. Rastrellego, A. Rinaldiego, K. Camerona, G. Quarenghiego. W 2010 roku Carskie Sioło świętowało swój 300 – letni jubileusz. Największe wrażenie zrobiła na mnie wielka sala, która jest jednym z największych pomieszczeń pałacowych San Petersburga, powierzchnia tego pomieszczenia to około tysiąc metrów kwadratowych, długość ponad 47 metrów. Fragment tej sali możecie zobaczyć na zdjęciu, ale ani zdjęcie ani żadne przewodniki nie oddadzą tego wrażenia jakie pozostaje w nas po zobaczeniu jej na własne oczy.

Po tych dwóch atrakcjach nastał czas na miasto i spacer po nim i nie można ominąć Newskiego Prospektu, jest to główna ulica Petersburga. Powstała jeszcze w pierwszym dziesięcioleciu istnienia miasta. Przecina ona kilka wewnątrz-miejskich rzek i kanałów . Spacer zaczęliśmy od Soboru Kazańskiego, który stał się pomnikiem zwycięstwa broni rosyjskiej w wojnie z napoleońską Francją. Potem poszliśmy coś zjeść i zrobić zakupy. Fajnym miejscem, gdzie możemy znaleźć wiele ciekawych rzeczy jest Budynek kompanii „singer” (Dom Książki), ale można w nim znaleźć o wiele więcej niż tylko książki. Niestety nie ukrywajmy Rosja do tanich nie należy więc trzeba zastanowić się rozważnie co zakupić. Wszystko jest piękne i jak wiadomo każdy chce coś kupić tu na pamiątkę. Warto jednak przy zakupach kierować się zdrowym rozsądkiem.

Będąc w San Petersburgu koniecznie trzeba choć raz przejechać się metrem. Najlepsze wrażenie robi szczególnie jego najstarsza część. Widok jest niesamowity, jakbyśmy znaleźli się w jakimś antycznym miejscu.

Będąc w Petersburgu nie możemy też ominąć nocnego rejsu, i zobaczeniu jak pięknie miasto wygląda nocą. Dodatkowo do tej fantastycznej i tak już scenerii można stąd zobaczyć o ustalonych godzinach oświetlone mosty podnoszące się przy muzyce. Widok niezwykły.

Ostatnią taką główną atrakcją, bo nie wszystko da się też opisać, był Zespół pałacowo- parkowy Peterhof. I jak wszystko wcześniej z zwiedzonych miejsc było piękne i wspaniale, tak to miejsce zwaliło mnie kompletnie z nóg. Szczerze mogłabym tam zamieszkać, a na pewno spędziłabym tam o wiele więcej czasu niż dzień, To zdecydowanie za mało. Zespół pałacowo-parkowy został założony przez cara Piotra I. Za czasów carycy Elżbiety został przebudowany przez Bartolomea Rastrellego, który dodał drugie piętro oraz skrzydła zakończone pawilonami. Zachwycająco piękne miejsce pełne zieleni i kwiatów.

Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam was do zwiedzenia w przyszłości tego miejsca. Zdecydowanie warto.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *