Drezno – perła Baroku

Drezno to miasto położone nad rzeką  Łabą, na Pogórzu Zachodniosudeckim, będące stolicą kraju związkowego Saksonii. Choć archeolodzy wskazują, iż pierwsze ślady zaludnienia na tym regionie miały miejsce już w epoce kamienia, to miejskie początki Drezna przypadają  na przełom XIV i XV wieku. Jego nazwa wywodzi się z języka ludności zamieszkujących te tereny, a mianowicie –  starołużyckiego i prawdopodobnie oznacza osadę na bagnach lub osadę leśną. To średniowieczne miasto nie było jednak silnym ośrodkiem władzy, ani handlu, a jego pierwszy wzrost rozwój i znaczenia przypisuje się na czasy, w których osiadł w nim Albrecht Odważny, założyciel młodszej linii Wettynów, i wnuk Fryderyka I Kłótnika, pierwszego elektora saskiego z tego rodu. W czasie kiedy syn Albrechta, Jerzy Brodaty poślubił Barbarę Jagiellonkę, córkę króla Kazimierza Jagiellończyka, a wnuk Maurycy przejął od starszej linii rodziny tytuł elektora saskiego, miasto stało się stolicą ważnego księstwa Rzeszy. Około roku 1550, dzięki mecenatowi ks. Augusta Wettyna, Drezno stało się renesansową metropolią w pełnym tego słowa znaczeniu, w której znajdowały się jedne z najwybitniejszych zbiorów sztuki w ówczesnych Niemczech. Dobra passa miasta skończyła się 23 maja 1618  roku, wraz z wybuchem wojny trzydziestoletniej. Choć Wettynowie nie byli generalnymi uczestnikami w tej wielkiej religijno-politycznej walce, to zdominowana przez luteranów Saksonia poniosła duże straty. Następnymi klęskami jakie dotknęły miasto były: epidemia dżumy, która znacząco uszczupliła populację Drezna oraz wielki pożar z 1685 roku. Miasto wstało z klęczek w głównej mierze dzięki Rzeczypospolitej. W 1697 roku elektor saski Fryderyk August przyjął katolicyzm i w wyniku poparcia przez cesarza Leopolda I Habsburga i cara Piotra I został wybrany na króla Polski. Panowanie Wettynów nad Wisłą powoduje wiele kwestii spornych i wśród większości polskich historyków ma negatywne opinie, jednak  dla Drezna było kluczowe w jego rozwoju. Dzięki Augustowi II Mocnemu i Augustowi III miasto z renesansowego przeobraziło się w perłę baroku. Wzniesiono w tych czasach między innymi pałac Japoński, Taschenberg, Cosela, Kurlandzki, Brühla-Marcoliniego oraz niezachowane już pałace Brühla, Moszyńskiej i księcia Maksymiliana. Powstały także pałace w ówczesnych poddrezdeńskich miejscowościach Übigau i Pillnitz, a do miejscowości ściągała masa artystów. Skutkiem tego galerie w szybkim czasie wypełniały się dziełami sztuki. Ożywienie miasta zastopowały kolejne wojny. W pierwszej kolejności sukcesyjna, a później siedmioletnia. Mimo, iż miasto było raz po raz zajmowane, to zapał do sztuki nie zginął .W 1763 roku wzniesiono tu Akademie Sztuk, a wkrótce po czasach wojny polsko – austriackiej, będącej częścią wojny Napoleona miasto stało się sercem romantyzmu. To właśnie w tu Mickiewicz stworzył trzecią części Dziadów. W czasach tych nastąpił także rozwój nauki i przemysłu. Utworzono Akademię Chirurgiczno-Medyczną, Królewsko-Saksońską Akademię Leśnictwa oraz Królewsko-Saksoński Instytut Techniczny. Po I Wojnie Światowej zaczął w Dreźnie tworzyć słynny malarz i grafik Otto Dix. Zostało także założonych wiele szkół wyższych o profilu artystycznym. W 1921 miasto zwiększyło swoją powierzchnię. Przyłączono do niego wówczas Blasewitz, Briesnitz, Bühlau z Quohren, Coschütz, Dobritz, Gostritz, Kaitz, Kemnitz, Kleinpestitz, Kleinzschachwitz, Laubegast, Leuben, Leutewitz, Loschwitz, Mockritz, Niedergorbitz, Obergorbitz, Rochwitz, Stetzsch, Weißer Hirsch, Leubnitz-Neuostra, Prohlis i Torna. W czasie II Wojny Światowej, a dokładnie 13 i 14 lutego 1945 roku alianci lotnictwa brytyjskiego i amerykańskiego przeprowadzili bombardowanie dywanowe miasta, równając je z ziemią. Po wojnie zrujnowane Drezno dostało się pod władzę komunistycznej Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Powstało wiele problemów ideologicznych, co do odbudowy  jego historycznej części. Zburzono lub rozebrano wiele wartościowych pozostałości zbombardowanego miasta, jak np. kościół św. Zofii, czy historyczną miejską zabudowę. Następnie odnowiono lub całkowicie zrekonstruowano siedzibę sądu (1946), most Augusta (1949), kościół Krzyża (do 1955), Zwinger (do 1963), katedrę Świętej Trójcy (do 1965), Semperoper (do 1985), Pałac Japoński (do 1987) i obydwa dworce kolejowe. Prace rekonstrukcyjne ciągnęły się dekadami z powodu złej sytuacji gospodarczej NRD. Wielokrotnie przerywano renowację. W latach 1949–1950 po raz kolejny znacząco rozszerzono granice miasta, przyłączając szereg wsi, podmiejskie obszary leśne oraz miasteczko Klotzsche. Po przemianach politycznych i obaleniu komunizmu w Europie w 1990 roku Drezno znowu stało się stolicą Wolnego Kraju Saksonii. Dziś miasto jest głównym ośrodkiem gospodarczym, kulturowym i turystycznym Saksonii, a oglądając zabytkową panoramę miasta ciężko uwierzyć, iż po II wojnie było one doszczętnie zniszczone.

Co warto wiedzieć?

  • Oczywiście pierwszym w kolejności językiem w jakim się tu dogadamy jest język niemiecki, angielski popularny jest tylko wśród ludzi młodych, bądź turystów. Chociaż nie powiem zdarzają się wyjątki.
  • Dojazd  z Europy jest stosunkowo tani. Idzie za równo znaleźć wiele tanich połączeń lotniczych jak i autobusowych. Z Polski do Drezna można dostać się między innymi pociągiem z Wrocławia z przesiadką w Gorlitz, czy też FlixBusem z większych miast.
  • Jeśli chodzi o noclegi to wybór w mieście jest szeroki. Tu muszę dodać, że ich koszty są zdecydowanie tańsze niż np. w Pradze.
  • Dostęp do darmowego Wi-fi znajdziecie w hotelach, restauracjach, barach , w centrum miasta i na dworcu kolejowym
  • Na zwiedzanie należy zarezerwować co najmniej weekend, a najlepiej z 3 – 4 dni
  • Najwięcej turystów jest tu w okresie letnim. Według mnie jednak warto tu zajrzeć również w pozostałych porach roku, gdyż w każdej porze miasto to ma coś do zaoferowania i tak np. w okresie przedświątecznym można odwiedzić jeden z ładniejszych w całych Niemczech jarmarków bożonarodzeniowych, a wiosną i wczesną jesienią warto udać się na wycieczkę stąd do tak zwanej szwajcarskiej Saksonii. 
  • Jeżeli chcemy zaoszczędzić pieniądze na wejściówkach i zamierzamy wszędzie zajrzeć, to polecam zaopatrzyć się w kartę turystyczną miasta.Więcej informacji na temat jej ceny i wariantów znajdziecie tutaj: https://www.getyourguide.pl/drezno

Przebieg mojej wycieczki i główne atrakcje

Drezno zwane ówcześnie perłą Baroku lub nadłabską Florencją, budzi wiele kontrowersji. Opinie wśród zwiedzających są różne, no ale myślę, że to raczej kwestia gustu.  Wpisano je na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a potem je skreślono, z powodu budowy mostu, który zbyt bardzo ingerował w wygląd zabytkowej starówki. Mimo to mi i tak miasto ogromnie się spodobało i uważam, że warto tu zawitać. Miasto jak już zauważyliście pewnie po przeczytaniu dość długiego wstępu ma ciekawą nieco polską historię. Ja na swą podróż przeznaczyłam 3 dni. Byłam z niej mega zadowolona i muszę przyznać, iż według mnie zaliczyć można to miasto do jednego z najładniejszych i najbardziej atrakcyjnych w całych Niemczech. Swoje zwiedzanie zaczęłam od Zwingera. Ten oblegany w dzisiejszych czasach przez turystów pałac w rokokowym stylu zbudowany został na zlecenie Augusta II Mocnego. Miejsce to ucierpiało w wyniku alianckich bombardowań podczas II Wojny Światowej, a jego rekonstrukcję ukończono w roku 1963. Pełna przepychu, bogactwa i rozmachu perełka architektury od samego początku miała pełnić funkcje reprezentacyjne. Spacerując po kompleksie ówcześnie ujrzymy wytworne budowle z rzeźbami aniołów i magicznie zielony dziedziniec z fontannami na środku, a w jego pawilonach możemy odwiedzić Galerię Malarstwa Starych Mistrzów, Muzeum Porcelany, czy Salon Matematyczno-Fizyczny, który na mnie jako byłej studentce i miłośniczce królowej nauk ( matematyki) wywarł piorunujące wrażenie. W całym kompleksie spędziłam 5 godzin. Spacerując po dziedzińcu odnalazłam jeszcze tu kilka polskich akcentów, a mianowicie na fasadzie Pawilonu Wałowego herb Rzeczypospolitej i monogram króla Augusta II, a na szczycie Bramy Koronnej polskiego orła i koronę królewską.

Po Zwingerze przyszedł czas na odwiedziny Zamku Rezydencyjnego. Była to siedziba książąt Saksonii. Sam budynek natomiast  jest przykładem sztuki renesansowej i barokowej. Obecna budowla ma 800-letnią tradycję. W roku 1701 zamek został częściowo zniszczony w skutek pożaru. Do jego wskrzeszenia August II Mocny zatrudnił znanych architektów i artystów, a wśród nich Matthäusa Daniela Pöppelmanna ( twórcę Zwingera). Raymonda Leplata i Johanna Melchiora Dinglingera stworzyli oni  w tym miejscu w roku 1721  skarbiec elektorów saksońskich będący dziś muzeum jubilerstwa i złotnictwa nazwany Zielonym Sklepieniem Grünes Gewölbe. Nazwa ta  pochodziła od koloru ścian znajdujących się w jego pomieszczeniach. Po II wojnie światowej budynek rezydencji został zbombardowany i spłonął, a pracę nad rekonstrukcją ukończono dopiero w roku 2004, kiedy to udostępniono go do zwiedzania turystom. W muzeum można ówcześnie napawać się widokiem eksponatów najbogatszej kolekcji klejnotów w Europie.

Następnie odwiedziłam Katedrę św. Trójcy. Kościół Dworski wzniesiony na zlecenie Augusta III Sasa w latach 1739 – 1751 przez włoskiego architekta Gaetano Chiaveriego wybudowany został w stylu późnobarokowym. Po bombardowaniu w 1945 roku został częściowo zniszczony, gdyż większość jego dachów zapadła się do wnętrza budynku. To co ocalało to: wieża i duża część elewacji zewnętrznych. Odbudowa największej budowli skalarnej trwała do roku 1965 roku. Piętnaście lat później kościół awansował do godności katedry diecezji drezdeńsko – miśnieńskiej.  Chociaż kościół jest świątynią katolicką, jego wygląd, szczególnie wewnątrz, nacechowany jest wpływami tradycji saskiej architektury luterańskiej. Katedra jest trójnawową bazyliką z obejściem wokół nawy głównej i czterema narożnymi kaplicami na przedłużeniu naw bocznych oraz kaplicą od zachodu. Od wschodu kościół poprzedza wieża. Od zewnątrz architektura kościoła jest silnie skonsolidowana z rozmaitymi rzeźbionymi elementami dekoracyjnymi, których część stanowi zespół 78 figur przedstawiający świętych, apostołów i ewangelistów umieszczonych na balustradach wieńczących nawy i obejście. Na ażurowej wieży, której dwie górne kondygnacje składają się z samych kolumn znajdziemy w szczególności cztery dostojne figury będące dziełem włoskiego artysty Lorenza Mattiellego przedstawiające alegorie Wiary, Nadziei, Miłości, oraz Sprawiedliwości. Ciekawostką jest, iż wśród rzeźb najwięcej emocji budzi znajdująca się wewnątrz rzeźba Pieta, która zamiast ciała Chrystusa trzyma w rękach ruiny miasta. Wewnątrz katedry znajduje się także pochowane ciało króla Polski Augusta III Sasa oraz serce jego ojca Augusta II Mocnego.

Kolejnie udałam się na przeciwko Katedry św. Trójcy, podziwiać monumentalny budynek Semperopera. Jest to budynek opery drezdeńskiej, który na łamach  kart historii wielokrotnie odbudowywano. Dzisiejsza budowla jest rekonstrukcją siedziby teatralnej, zachowującą  architekturę projektu Sempera, a jej głównym projektantem był Wolfgang Hänsch.Opera posiada wewnątrz 1300 miejsc siedzących o doskonałej widoczność i akustyce.

Po wizycie w operze postanowiłam udać się na dalszy spacer po mieście  i tu moją uwagę przykuł mural Orszaku Książęcego, znajdujący się przy ulicy Augustusstraße, który przetrwał wojenne bombardowania. Mieniący się w świetle dziennym na złoto obraz o długości 101,90 metrów i 10, 51 metrów wysokości zdobi zewnętrzną ścianę gmachu „Langer Gang” ograniczającego od północy dziedziniec (Stallhof) od dawnego średniowiecznego kompleksu królewskiej rezydencji w Dreźnie. Malowidło ma dość interesującą historię. Jego twórca malarz historyczny i profesor Akademii Sztuk Pięknych – Wilhelm Walther  w pierwszym etapie swoich prac nad dziełem wykonał projekt na kartonie, a w latach 1872–1876 przeniósł malowidło na ścianę dziedzińca, stosując niezbyt już wówczas trwałą technikę sgraffito. Następnie w latach 1906–1907 w celu zapobiegnięcia zniszczenia owianego sławą dzieła, przeniesiono je na około 25 000 porcelanowych kafelek ściągniętych specjalnie z Miśni, według pierwowzoru artysty.

Przechadzając się tak dalej między uliczkami doszłam do Nowego Rynku (Neumarkt), gdzie największą uwagę przyciąga Kościół Marii Panny.  Wzniesiono go w latach 1726–1743 i również należy do zabytków, które znacznie ucierpiały w czasach II Wojny Światowej. Jego rekonstrukcję zaczęto stosunkowo późno, bo dopiero w roku 1989 z inicjatywy mieszkańców Drezna, a jego ruiny po alianckich bombardowaniach przez ponad 40 lat stanowiły symbol i ostrzeżenie przed konsekwencjami wojny. Do  jego re-budowy wykorzystano ocalałe kamienie pierwotnej budowli, dzięki czemu zyskał swój charakterystyczny koloryt mozaiki o ciemniejszych i jasnych barwach. Współcześnie ta ogromna, barokowa, luterańska, świątynia jest największym na świecie obok katedry w Strasburgu budynkiem wzniesionym z piaskowca i jednym z najbardziej znanych i rozpoznawalnych zabytków protestanckiej architektury sakralnej w Europie.

Mnie to cudo architektury doszczętnie powaliło na kolana swoim pięknem po ujrzeniu jego wnętrz i wjechaniu na taras widokowy na kopule, skąd mogłam rzucić okiem na boską panoramę miasta. 

Dzień powoli dobiegał końca, a ja udałam się na smaczną kolację w jednej z tutejszych restauracji, a następnie spacerując zachłystywałam się krajobrazem powoli zachodzącego słońca.

Kolejnego dnia ruszyłam dalej  w drezdeńską przygodę Trasami Brühla. Spacerowo-widokowa promenada rozciąga się wzdłuż Łaby. Na tarasy  wychodzą wejścia i fasady budynków między innymi:  Akademii Sztuk Pięknych, Sądu Najwyższego Saksonii i Albertinum. Swoją nazwę zawdzięczają hrabiemu Henrykowi Brühlowi, który w latach 1739-1748 wybudował na obecnym ich miejscu swój pałac. Po dziesięciu latach hrabia otrzymał teren otaczający pałac w ramach nagrody od elektora sasskiego za wprowadzenie innowacji w swojej posiadłości. W 1814 roku tarasy udostępniono jako własność publiczną miasta jego mieszkańcom. Z biegiem czasu zaczęło tu prosperować wiele restauracji i kawiarni. Tarasy także ucierpiały podczas bombardowań. Odbudowana obecna promenada jest jedną z drezdeńskich atrakcji przyjeżdżających tu turystów zwiedzających miasto jak i miejscem spotkań jego mieszkańców. Można tu smacznie zjeść, napić się kawy, posłuchać muzyki czy odpocząć w zaciszu drzew podziwiając Łabę i jej urokliwy krajobraz. Trasy potocznie nazywa się również Balkonem Europy”.

Kontynuując wędrówkę udałam się pieszo przez most – Albertbrücke na drugą stronę Łaby w kierunku Rosengarten. gdzie przez moment oddałam się chwili i podziwiałam tutejszą roślinność. Miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia i zatrzymania się na moment.

Następnie kierując się w stronę dzielnicy Innere Neustadt doszłam maszerując i podziwiając widoki z nad Łaby do monumentalnego budynku Krajowego Ministerstwa Finansów Saksonii, który zapiera dech swym nietuzinkowym wyglądem z zewnątrz. Miejsce to szczególnie ranem lub późnym popołudniem często odwiedzają ludzie i siedząc na schodach przed budynkiem ministerstwa patrzą przed siebie napawając się widokiem wschodzącego lub zachodzącego słońca nad Łabą na tle Tarasów Brühla i budynków Starego Miasta.

Potem przyszedł czas na Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Dreźnie. Jego szklany budynek jest jednym z najpiękniejszych i najnowocześniejszych budynków tego rodzaju w Europie. Wzniesiony został przez architektów Storch Ehlers Partner z Hanoweru.  Kierując się zasadą „obradować i mieszkać pod jednym dachem” , istniejący od 1913 przyległy do niego obecnie obiekt Erlweinspeicher przebudowano na niezwykły hotel sieci Maritim. Tworząc połączenie centrum kongresowego i hotelu.

W nie dalekiej odległości od  Centrum kongresowego znajduje się budynek Yenidze przypominający meczet, który nigdy nim nie był.  Mieściła się tu bowiem pierwotnie fabryka tytoniu. Wybudowano ją w latach 1907–1909 w stylu mauretańsko-secesyjnym, dla przedsiębiorcy tytoniowego Hugo Zietza. Od 1997 wykorzystywany jest jako biurowiec.

Ostatnią z atrakcji tego dnia była dwu godzinna wycieczka od Złotego Jeźdźca przez dzielnicę barokową. Idąc tą trasą zobaczymy Pałac Japoński, Koenigstrasse, starą halę targową, dawny narożny pub Putina, Kościół Objawienia Pańskiego i wiele innych. Najważniejszym punktem i zakończeniem tej wycieczki jest widok Canaletto na brzeg Łaby.

 

Nazajutrz pierwszą rzeczą jaką odwiedziłam  był organizowany tu jarmark wiosenny, na którym można zakupić przeróżne cudeńka ręcznej roboty jak i również zasmakować się w tutejszych specjałach. W okresie świąt Bożego Narodzenia organizowany jest tu jeden z najstarszych jarmarków świątecznych nazywany Bożonarodzeniowym Jarmarkiem Struclowym. Jego nazwa wywodzi się od świątecznego ciasta Strucli, a miasto przed świętami zamienia się w promenadę połyskujących i mieniących się świateł. 

 

Następnie udałam się do najwspanialszej mleczarni znajdującej się przy się przy ulicy Bautzner Straße 79 i będącej jedną z często odwiedzanych atrakcji turystycznych w mieście. Mleczarnia nie tylko zadziwia z zewnątrz, jej wnętrze jest jeszcze bardziej piękne. Niestety w  środku obowiązuje zakaz robienia zdjęć. Można więc tylko nacieszyć oczy jej wyglądem i pozostawić wspomnieniach. W tym bajkowym sklepie mleczarskim można zakupić wyroby mleczne do dnia dzisiejszego.

Z mleczarni ruszyłam dalej. Z powodu ponaglającego mnie czasu zawitałam w dwóch ostatnich punktach mojej wycieczki, a mianowicie do tutejszego browaru – Waldschlösschen uważanego za najbardziej uderzający budynek w okolicy oraz do zamku Albrechtsberg. Jest to jeden z trzech zamków położonych nad Łabą. Został zbudowany przez Adolfa Lohse dla księcia Albrechta z Prus w latach 1850–1854. Budynek wzniesiono w stylu późno klasycystyczny i według tradycji Karla Friedricha Schinkla jest on najbardziej reprezentatywnym z trzech nadłabeńskich zamków. Zamek przeżył bombardowania w czasie wojny i został nietknięty przez zniszczenia. Ówcześnie istnieje jako ośrodek wykorzystywany głównie do celów kulturalnych i artystycznych.

Po tych odwiedzinach wróciłam do centrum miasta, a dokładnie ruszyłam statkiem w rejs po Łabie, na który musiałam dość długo wyczekiwać ze względu na ilość chętnych i kolejki w kasie biletowej. Mimo wszystko było warto i tu już na spokojnie odpoczywając i popijając kawę cieszyłam się z tak udanej wyprawy jaką był przedłużony o jeden dzień przeze mnie weekend w Dreźnie.


 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *